Najlepszy Prezent Jaki Sprawiłem Swojej Żonie (Za 4 PLN)

Najlepszy Prezent

W natłoku spraw ważnych,
W radości dnia mar,
Odchodzi w świat wspomnień,
Marzeń mocy czar.

Tu awans, kariera,
Mamona, godzin las.
Odchodzi magia dziecka,
Został piątku blask.

A gdyby tak wrócić,
Otworzyć dzrzwi dnia,
Wyrzucić codzienność,
Zanurzyć się w snach.

Mirek Burnejko – Wiersz 007 – Marzenia

Moja żona, Ewelina, do dziś wspomina tą chwilę.
Nie było to nic wielkiego. A jednak zostało na długie lata w pamięci.

To były jej urodziny. Sierpień.
Byliśmy akurat u moich rodziców na Suwalszczyźnie (wieś Pomorze).

Zabrałem ją na werandę.
Posadziłem przed sobą.
Wyjąłem cztery kartki papieru, które kosztowały mnie 4 złote.

Powiedziałem, że ją namaluję.

Nie zrobiłem tego jednak w formie obrazu… ale w formie wiersza.
Z czterech kartek papieru powstały cztery wiersze: „Jej Włosy”, „Jej Uśmiech”, „Uszko” i „Zamknięte Oczy”.

wiersze

Tak jak większość wierszy, które piszę, powstały na żywo.
Bez prób, bez powtórzeń. W czystej formie, gdzie każde skreślenie niszczy dzieło.

Ewelina do dziś wspomina tą chwilę.

O Poezji w Moim Życiu

Wszystko zaczęło się w szkole średniej. Wspaniałym L.O. w Sejnach.
Wraz z trzema dobrymi koleżankamim zapisałem się w Miejskim Ośrodku Kultury, do wystąpienia w sztuce teatralnej. Nie była to jednak zwykła sztuka. Była oparta o wiersze Haliny Poświatowskiej.

Zakochałem się wtedy w poezji.

Zacząłem czytać i pisać. Odkryłem, że przychodzi mi to z dużą łatwością.
W ciągu kolejnych lat napisałem kilkanaście, może kilkadziesiąt wierszy.
Większość z nich wylądowała jednak w koszu na śmieci.

Po głowie ciągle mi chodziła myśl o tym, aby napisać kiedyś swój własny tomik wierszy.
Niczym jeden z moich idoli, Felix Dennis.

Myśl jednak pozostała tylko myślą.
Marzenia pozostały marzeniami.
Nigdy nie miałem motywacji i zaparcia.

Tak więc jako kolejne zadanie z mojej listy, biorę zadanie numer 4: Poeta. Tym razem znalazłem sposób jak oszukać swoje lenistwo.

Poziom 1: 50 wierszy

Jako poziom pierwszy postanowiłem napisać 50 wierszy. Aby to zrobić posłużyłem się trikiem. Otóż każdy artykuł na tym blogu zaczynam od wiersza. Tym samym zakładając najgorszy scenariusz i tylko jeden wpis tygodniowo, po 50 tygodniach bedę miał 50 wierszy. Woohoo. Na chwilę obecną mam ich 7.

Poziom 2: 500 wierszy

Aby wydać tomik trzeba mieć z czego wybirać. Jako drugi poziom ustawiłem sobie 500 wierszy. Po zakończeniu tego poziomu powinienem mieć wystarczającą ilość materiału, aby wydać własny tomik poezji.

500 to jednak dużo. Wiem, że wymyślę sposób na przyśpieszenie kreatywnej produkcji.

Poziom 3: Opubikowałem własny tomik poezji

To zadanie to moje marzenie od szkoły średniej. Wydam tomik poezji i sprzedam przynajmniej 1000 sztuk. Nie sposób jest napisać coś, co zamknę w szufladzie lub wyląduje w koszu na śmieci. Wyzwaniem jest napisanie i obulikowanie czegoś, za co ludzie będą chcieli zapłacić. Opublikowanie czegoś, co przyniesie innym wymierną wartość.

Droga Do Celu

W drodzę do pierwszego poziomu, będę kierował się dwiema zasadami.

Zasady:

  1. Publukuję przynajmniej jeden artykuł tygodniowo.
  2. Każdy artykuł rozpoczynam wierszem.

S.M.A.R.T

S.M.A.R.T. to akronim od ang. Specific, Measurable, Achievable, Realistic, Time-bound. Osiąganie celów jest o wiele łatwiejsze, gdy zastosujemy tą metodę.

Specific – Napiszę 50 wierszy.
Measurable – Mam już 7. Pozostało 43.
Achievable – Napisanie 50 artykułów wydaje się osiągalnym celem.
Realistic – Napisania 1 wiersza to max. 5 minut. Jest to realistyczne.
Time-bound – 43 tygodnie. Kwiecieć 2017. W najgorszym wypadku…

Po każdym poziomie nagradzam się wg. schematu.
Będę podsumowywał moją drogę raz w miesiącu.

Duża Prośba Do Ciebie

Jeśli uważasz, że coś pozwoli mi osiągnąć moje cele szybciej, proszę Cię o komentarz.

Pobieram

Dodaj komentarz